Baza działa
drukuj artykuł

Human-Ex

Recenzje i omówienia27/12/07 nr8 (8)

Wystawa łódzkiej grupy Human-Ex była spójna. Momentami nawet zbyt spójna. Formację tworzy sześciu artystów: Katarzyna Cholewa, Izabela Cieszko, Paweł Hajncel, Dagmara Horab, Rafał Sobiczewski, Remigiusz Wojaczek. Nie ogłosili jeszcze manifestu, ale wystarczyło obejrzeć wystawę w Ośrodku Propagandy Sztuki, żeby zrozumieć co ich łączy – pytania o kondycję człowieka współczesnego.

Wystawa Human-Ex budowała wizję człowieka osaczonego rzeczywistością. Uciekającego w zamknięty świat własnej podświadomości, własnego ciała. Oglądaniu wystawy towarzyszyło narastające poczucie zagrożenia. Tworzyły je nie tylko obrazy, ale również dźwięki: mieszające się ze sobą krzyki, oddechy, uderzenia serca. 


Remigiusz Wojaczek, Bezdech, 2007

Wideo, fotografie, rysunki Remigiusza Wojaczka kreowały oniryczno-paranoiczny świat, ewokujący poczucie dramatu istnienia. Instalacja wideo Wdech, wydech zaaranżowana w oddzielnym pomieszczeniu na piętrze Galerii, skomponowana została z trzech jednoczesnych projekcji, złożonych z na pozór dość odległych od siebie obrazów. Łączącym je elementem była woda. Atmosferę podkreślała podłoga pomieszczenia, wysypana  czarną ziemią. Obraz z prawej strony kojarzył się z holenderskimi martwymi naturami – kubki, winogrona, czaszka; rodzimym elementem były kury i religijny obrazek. Centralna projekcja przedstawiała twarz chłopca zanurzająca się w wodzie, tu następował wdech. Wydechowi towarzyszył obraz wynurzającej się twarzy mężczyzny. Instalacja wydawała się być przepełniona symbolami. Tworzyła poczucie cyrkulacji, uwikłania w koło narodzin i śmierci. 
 

Remigiusz Wojaczek, Bez tytułu, 2005

Lubię twórczość Remigiusza Wojaczka za jego konsekwencję i odrębność. Jednak od prac prezentowanych w Ośrodku Propagandy Sztuki wolę te wcześniejsze. Choć szkolne, nie były akademickie. Te pokazywane w ramach wystawy były zbyt przeładowane symboliką, zbyt narracyjne, wyraźnie wkraczały w sferę świadomości jako domeny symboli, obrazów. Wcześniejsze odczytać można jako wyprawę w głąb podświadomości, próbę oddania jej specyfiki. Szkoda też, że Wojaczek nie zaprezentował więcej rysunków. Prace dużego formatu budowały niedookreśloną, klaustrofobiczną przestrzeń. Ich atmosferę wzmacniała nerwowa, ekspresyjna kreska.
  

Katarzyna Cholewa, ...niech ci będzie królowo...

Wideo Katarzyny Cholewy powstały na bazie rejestracji tanecznego performance. Film pokazywał specyficzne ruchy, ćwiczenia oddechowe tancerki wykonywane w ciasnej, zamkniętej przestrzeni. Praca Cholewy nie była jedynie prostym zapisem. Artystka zaingerowała w obraz – co jakiś czas zwalniając go, przyśpieszając, kadrując, multiplikując te same motywy, powtarzając na kilku ekranach, nieznacznie opóźniając ruch. Człowiek w jej wydaniu przypominał lalkę, maszynę. Zbyt literackie i mniej ciekawe były fotografie artystki Bestiariusze Idole, ...skacząc z generacji w generację, z pocałunku w pocałunek, z miłości w miłość...
 
Napięcie pomiędzy siłami Erosa i Thanatosa jest istotą człowieczeństwa. Artyści biorący udział w wystawie Human-Ex skupiali się tylko na jednym z aspektów – analizowali siły śmierci. Na tle innych wyróżniały się prace Izabeli Cieszko i Pawła Hajncla. 
 

Paweł Hajncel, Go west

Człowiek Pawła Hajncla to homo politicus. Twórczość tego artysty porusza wątki romantyczne, które w sztuce polskiej po roku 1990 zachłyśniętej nową rzeczywistością okazują się być nieco zapomniane. Jednostka w jego twórczości zanurzona jest w historii, nierozerwalnie związana z polityką. Prace wideo artysty tropią polską romantyczność, często w prowincjonalnym wydaniu. Rafał Ziemkiewicz to tylko fantasta ujawnił performerski talent artysty. Wideo to właściwie rejestracja akcji Hajncla podczas spotkania w jednym z łódzkich Ośrodków Kultury z Rafałem Ziemkiewiczem, prawicowym publicystą i pisarzem książek fantasy. W momencie, gdy bohater spotkania zaczął wygłaszać swoje kontrowersyjne poglądy Hajncel przerwał – w tym momencie już polityczny – meeting. Wkroczył na scenę ubrany w czerwony getry i białą koszulę z zimnymi ogniami w dłoni, skandując „Rafał Ziemkiewicz to tylko fantasta". Skutecznie zakłócał spotkanie dopóki ze sceny nie sprowadzili go ochroniarze. Niewielu artystów byłoby stać na gest tak bezpośredniego zmierzenia się z rzeczywistością, poprzez sztukę manifestować własne poglądy.

W wideo Alleluja, alleluja kamera powoli przesuwa się po półkach w hipermarkecie z wodą mineralną, obrazowi towarzyszy dźwięk mszy. Nowe czasy, nowy romantyzm – tym razem konsumpcji. Nowy rytuał – po mszy w niedzielę obowiązkowa wizyta w hipermarkecie. W Dziedzictwie artysta streszcza dzień typowego Polaka. Wstaje rano, myje się, je, pije herbatę, nucąc Mazurka Dąbrowskiego. Ubiera się, bierze ze ściany miecz, wychodzi ucałować stopy pomnika papieża i wyrusza... walczyć o Polskę. W pracach wideo Hajncel wkracza  w rejony w naszym kraju niewygodne, polemizuje z duchem narodowym, ironizuje na temat polskiej tożsamości, romantycznych mitów determinujących ją. W pracy Historia jednego narodu artysta odgrywa wydarzenia z historii naszego kraju, zamieniając je w swoisty narodowy balet – puste teatralne gesty. Ironia pozwala mu uciec od patosu, zjawiska – zmory polskiej sztuki, zabijającego szczerość i bezpośredniość, sprawiającego, że historia zamienia się w histerię.
 

Izabela Cieszko, Czarny

Izę Cieszko interesuje masa, jej anonimowość. Swoje obrazy, grafiki, w mniejszych i w większych formatach artystka zakomponowała z kilku rzędów niemal identycznych postaci ludzkich, kobiet i mężczyzn. Ustawieni w szeregu, odróżniali się od siebie jedynie zarysem narządów płciowych, grupy krwi, wzorem na ręcznikach, którymi byli okryci. Ciekawy był stojący pośrodku obiekt artystki. Z daleka wydawał się być utrzymany w duchu konstruktywizmu. Przy bliższym podejściu okazywało się, że kolorowe paski są słupkami wykresu statystycznego, pokazującymi przyczyny zgonów w Iraku przed i po inwazji. Cieszko swoją pracę oparła na danych znalezionych w internecie. Trochę drażniącym i niepotrzebnym zabiegiem było ustawienie przy wykresach cieni sylwetek ludzkich. Obiekt działał konstruktywistyczną, geometryczną obojętnością zestawioną z dramatycznym tematem. 
 

Izabela Cieszko, Biały

Czy wystawę można  uznać za manifest grupy Human-Ex? Niewątpliwie twórców biorących udział w wystawie łączy wspólne pytanie o kondycję człowieka. Sytuację analizowali dość jednostronnie. Zajmował ich głównie dramat egzystencji, wewnętrzna niespójność, rozdarcie. Obszar ten czasami był, aż zbyt dosłownie eksplorowany. Wystawa nie była projektem kuratorskim, zabrakło w niej wieloaspektowej analizy.
 
Po co młodym artystom tworzenie w grupie? Ciężko jest być w Polsce młodym artystą. Niewiele instytucji posiada program promocji „nowych nazwisk”. Dlaczego? Wiąże się to zawsze z pewnym ryzykiem, fiaskiem przedsięwzięcia, trudnościami w pozyskaniu funduszy na projekt. Czy rozwiązaniem jest konsolidacja, tworzenie grup? Formacje artystyczne ze wspólnym programem, manifestem kojarzą się raczej z minioną epoką awangardy – jej ideałami pracy zbiorowej, kolektywnej. Czy w postmodernistycznym królestwie jednostki mają jeszcze rację bytu? Obecnie każdy raczej stara się działać indywidualnie, być managerem własnej twórczości. Głównym problemem „młodych” jest atomizacja środowiska. Większość debiutantów liczy na tak zwane „bycie zauważonym”, zrobienie szybkiej kariery. Często nie widzą, że działając w taki sposób wystawieni są na łaskę kuratorów, „bezdusznych” instytucji. Nie dostrzegają, że w grupie nie tyle raźniej co łatwiej. 

Chęć zbiorowego działania, konsolidacji była ciekawym aspektem wystawy Human-Ex. Niestety nie do końca wykorzystanym. Członków grupy łączy wspólna problematyka. Ale jakie są ich cele? Tego zabrakło w wystawie, czyli określenia kierunków działań grupy.

 
Dagmara Horab, Bez tytułu, 2006


Dagmara Horab, Bez tytułu, 2006

Human-EX
Miejska Galeria Sztuki w Łodzi, Ośrodek Propagandy Sztuki 
31 października – 18 listopada 2007

autor(ka): Agnieszka Kulazińska

archiwum

Przeglądaj wszystkie wydania teksty.bunkier.art.pl

zobacz archiwum }

w ostatnim numerze