Baza działa
drukuj artykuł

Szczęście, pęknięcie, katastrofa. Migracje i przesunięcia. Zajścia w mieście i na świecie

Tematy19/02/08 nr9 (9)

(Prolog) Nieporozumienia są częścią komunikacji, ale gdy pojawiają się one między kulturami, czynią one różnice bardziej zrozumiałymi [1].

(…) kiedy najmniej się tego spodziewasz dostrzegasz pęknięcie i wówczas pojawia się inne miasto. Chwilę potem już go nie ma. Być może wszystko zależy od tego czy wie się jakie słowa wypowiedzieć, jakie działania podjąć oraz w jakiej kolejności i rytmie to zrobić; albo może wystarczy czyjeś spojrzenie, odpowiedź, gest (…) [2]

Nieprzyjemna czkawka, jet lag, niedoskonałe posługiwanie się obcym językiem, wszystko to ginie w hałasie symultanicznych głosów. Już dobrze, wszystko będzie dobrze.

Na ławce wśród tłumu na Oxford Street, głównej handlowej ulicy centralnego Londynu, jedna kobieta obejmuje drugą, płaczącą. Ich krótki dialog wyodrębnia się z hałasu generowanego przez przesuwające się wolno w korku autobusy i taksówki oraz setki rozmawiających przechodniów.
„Co ja mam teraz zrobić?“
„Musisz być silna!“

Już po, ponowocześnie i postindustrialnie. Wszystko przed tobą. Zostawił-aś/-eś za sobą swoją rodzinną wioskę. Teraz wyobraź sobie przyszłość cywilizacji miejskiej. Wszystko przed nami. Rozkwit i katastrofa. Wysiłki rewitalizacji oraz aranżacja rozkładu i upadku.

Istnieje dysonans komfortu i strachu. W wizji pozytywnej miasto – współczesna metropolia i jej różnorodność to gwarancja poczucia bezpieczeństwa. Część ludzi, którzy zdecydowali się na emigrację czują się na wynajętym im gruncie lepiej niż w społeczeństwie / na terytorium / w narodzie, do którego zostali odgórnie przypisani i z którego jednocześnie czują się wykluczeni [3].
Gromadzimy się w pozornym stadzie, w wielkich osadach, bo jest nam wówczas cieplej, bo daje nam to wolność korzystania z warunków stworzonych dla mieszkańców miasta.

Z kolei zbiorowe oswojenie z różnorodnością pozwala nam na swobodę poglądów i wizerunku. Motywuje do wyrażania siebie i daje większe szanse na znalezienie porozumienia. Z drugiej strony pozwala ukryć się w tłumie, zapomnieć o swoim pochodzeniu. Pragnienie lepszego i łatwiejszego towarzyszy większości z nas.

Widziałem reportaż z Marszu Równości w Poznaniu i to było takie szare, tak depresyjne. Ludzie (uczestnicy marszu) na zdjęciach wyglądali na nieszczęśliwych, wystraszonych. Nie było ich wiele jak na kilkusettysięczne miasto.
Naprawdę świetnie, że chce im się tam organizować (…) Relacja zawierała wzmiankę, że w Marszu wzięły udział dwie Drag Queens…


W wizji negatywnej barwna różnorodność populacji ośrodków wielkomiejskich postrzegana jest jako zagrożenie. Jedne kolory kładą się cieniem na drugich. W nowych znajomych, którzy do niedawna byli zupełnie obcy dopatrujemy się zagrożenia. Co jeśli krewni tych, co przyczynili się do śmierci naszych znajomych lub rodziny wciąż przebywają w mieście? Niewyleczeni z raz doświadczonego strachu i gniewu, oczekujemy ataku na większą skalę.

Wiedziałeś, że latem 2005 roku w Londynie terroryści mieli w planach wysadzenie tych wszystkich pociągów metra w tunelach pod rzeką? Wyobraź sobie co by się stało gdyby im się to udało… 

Dla mieszkańców jednej z wysp wszyscy przybysze z innego archipelagu są ze sobą blisko spokrewnieni. Bardzo powoli uczymy się odkrywać indywidualność jednostek należących do wspólnych zbiorów (takich jak etniczne pochodzenie czy orientacja seksualna).

Nasza zróżnicowana grupa, w skład której wchodzą chińska/polska/kolumbijska/amerykańska; student, rolnik, nastolatka, artystka oraz wielu innych będących dotychczas członkami mniejszych społeczności, przeprowadza się do metropolii. Popychani, uwodzeni, zniecierpliwieni, zdeterminowani. Bejing-London-Caracas-New York i inne. Miasto nas uspokaja i nie martwimy się za wczasu, że życie w nim może powodować choroby cywilizacyjne, albo nie zapewnić nam tego, czego szukamy. Wędrujemy wiedzieni instynktem uzyskania komfortu osadzenia się. Nie wszyscy jednak mają komfort pełnego decydowania o miejscu, w którym chcieliby żyć.

Jeden z głównych punktów przechwytu nielegalnych emigrantów znajduje się obecnie na granicy ukraińsko-słowackiej, stanowiącej teraz wschodnią granicę Unii Europejskiej. Kraje takie jak Wielka Brytania obawiając się masowego napływu imigrantów po zlikwidowaniu kontroli paszportowej na granicach z państwami, które dołączyły do Układu z Schengen, zainwestowały 15 milionów funtów w rozbudowany system permanentnego monitorowania nowego pasa granicznego.

Nocą, nieświadomi bycia rejestrowanymi przez kamery ludzie przekraczają niewidoczną linię, po czym są natychmiast zatrzymywani. Przybyli z różnych kontynentów, z krajów afrykańskich, z Afganistanu. W słoneczny poranek, we wschodnioeuropejskim lesie uśmiechają się do brytyjskiej kamery. Wypowiadają się po angielsku;

Każdemu należy się lepsze życie. Chcę jechać do Anglii i nigdzie indziej. Londyn jest wspaniały.

Federalne „państwo europejskie“ powątpiewa w swoją otwartość;

Gdyby udało im się przedostać przez tę granicę, wówczas mogliby dotrzeć i do samego Calais nie spotykając na swojej drodze żadnej kontroli [4].

To niesamowite ile miasteczek i wiosek odwiedzili by po drodze, wyróżniając się jako obcy, zanim dotarli by do punktu bezpośredniego tranzytu do wymarzonej wyspy, docelowego miasta.

Miasto jest stadionem igrzysk cywilizacji, celebracją jej osiągnięć, ośrodkiem wszelkich zjawisk rozpatrywanych jako ważne. Współcześnie jednym z jego największych osiągnięć może być zdobycie statusu miasta olimpijskiego. Gwarantuje mu to olbrzymie wpływy i oferuje szansę na przebudowę oraz kreację wyidealizowanego technokratycznie wizerunku. Daje to miastu perspektywę na nowy kierunek i kontynuowanie wzrostu ekonomicznego oraz terytorialnego i populacyjnego rozrastania się.

Poniedziałek, 12 października 2007 był pięknym bezchmurnym dniem. Około południa we wschodnim Londynie na terenie, który został przeznaczony pod budowę wioski olimpijskiej, wybuchł pożar. Paliły się nieużywane budynki magazynowe. Smuga ciemnego dymu rozprzestrzeniła się szybko w kierunku południowego-wschodu, wywołując podekscytowanie i lekki niepokój.
Zagaszała go uśmiechnięta prezenterka BBC:
„Budynki i tak były przeznaczone do rozbiórki, a w wydarzenie nie byli zamieszani terroryści“.


Rozbiórka odbywa się na większą skalę i tak np. z krajobrazu Wschodniego Londynu znikną allotments, czyli rodzaj tradycyjnych angielskich ogródków działkowych. Na ich miejscu powstanie parking. Regulacja rzeki Lea zaburzy życie lokalnych mieszkańców, zarówno tych mieszkających na łodziach jak i korzystających z publicznych gruntów rekreacyjnie. Jedną z głównych grup przeciwników igrzysk są żyjący w Wielkiej Brytanii artyści, jako że rządowe finansowanie komercyjno-sportowego wydarzenia wpłynęło na znaczne cięcia wydatków na projekty artystyczne. Oficjalny Londyn jest jednak dumny i radosny z wygranej w konkursie o organizację olimpiady w 2012 roku. Tym bardziej, że powoli wychodzi z epoki gwałtownej rewitalizacji obszarów skoncentrowanych w jego aktualnym centrum kulturalno-turystycznym, czyli na obszarze portowo-dokowym. Zmniejsza się zakres poprzemysłowych obiektów, które można by przekształcić w galerie sztuki, markety lub apartamenty i studia. Inwestorzy decydują o zbiorowej przyszłości. Skala dalej ma znaczenie.

Powraca wiara w propagandystyczną naturę architektury [5].

Wiele budynków przerosło katedrę i – tak jak mieszkańcy miast sprzed kilkuset lat – nie jesteśmy świadomi hierarchii i manifestacji władzy poprzez architekturę wielkomiejską [6]. Uważamy ją za zjawisko przestrzenne, tajemniczo narosłą makietę, lub relatywnie atrakcyjne tło naszego funkcjonowania. Rozpatrujemy jej istnienie bardziej w kategoriach estetycznych, niż postrzegamy jako wyraz lokalizacji i rozkładu sił. Z czasem oswajamy się z przestrzenią i uczymy się poruszać po niej.

Nasz sens przestrzeni i lokalizacji wielkomiejskiej opieramy na łatwo rozpoznawalnych budynkach takich jak np. w Londynie Tate Modern. Można ją postrzegać jako cudowną, wielką makietę dostępną do eksploracji. Plac zabaw, albo supermarket sztuki. Dziedzictwo fortuny i pasji przemysłowca Henry’ego Tate [7] jest niczym monumentalna kostka cukru, którą rozkoszować się mogą tysiące odwiedzających. Daje ona źródło utrzymania rzeszy pracowników, w większości imigrantów, sprawiających, że ogromna instytucja jest sukcesem finansowym. Bankside Power Station nie przestała zasilać przestawszy być elektrownią. Zaopatruje teraz naszą wyobraźnię. Paradoksalnie maskuje się w krajobrazie jako jeden z londyńskich landmarks i wprowadza do swojej potężnej Turbine Hall realizacje będące często ekstraktami z elementów i obszarów życia miejskiego.

Realizacje artystyczne powstają w ramach serii wydarzeń sponsorowanych przez firmę Unilever. Multikorporację, która jest właścicielem dziesiątek marek produktów spożywczych i kosmetycznych będących w codziennym użytku milionów mieszkańców terenów miasta. Jej klasycystyczna siedziba ulokowana na przeciwnym, północnym brzegu rzeki współtworzy klasyczny już krajobraz miejski obserwowany z tarasów i okien galerii. Krajobraz i świadomość lokalizacji przenika się. Obraz miasta z punktu widokowego – dawnej elektrowni – można kontemplować podczas posiłku popijając go lokalnym porter’em, na którego etykiecie widnieje wizerunek Battersea Power Station, starszej siostry Bankside Power Station, czyli obecnej Tate Modern.

Spędziłem na siódmym piętrze Tate Modern wiele dni w ciągu ostatnich miesięcy, ale dopiero przed tygodniem zauważyłem, że siedząc w restauracji przy stoliku 713 można – spoglądając na południowy zachód – dostrzec pomiędzy budynkami jeden z kominów Battersea…

Battersea Power Station jest doskonale widoczna dla okolicznych mieszkańców. Naturalnie interesują się oni tym, co stanie się z ogromnym opuszczonym budynkiem znajdującym się w ich sąsiedztwie. W ubiegłych dekadach miał tam powstać wzorowany na Disneylandzie park rozrywki. Realizacja nie doszła do skutku ze względu na brak funduszy. Kolejnym wstrzymanym obecnie projektem, było przekształcenie budynku w centrum handlowe i apartamenty. Jednym z bieżących problemów jest planowane przez aktualnego inwestora wyburzenie jego charakterystycznych kominów. Tymczasem nocą, 12 października 2007 roku uwagę wszystkich przykuł wybuch i olbrzymia łuna ognia na terenie byłej elektrowni. Przestraszeni i nieświadomi przyczyn zajścia rezydenci dzielnicy wezwali straż pożarną.

„Oczywiście pierwszą rzeczą, jaka przyszła mi do głowy był atak terrorystyczny, natychmiast zadzwoniłem na 999“ [8].

Eksplozja okazała się być wydarzeniem mającym miejsce na planie filmowym najnowszych przygód Batmana zlokalizowanym w Battersea. Budynek, zanim został wynajęty na cele rozrywkowe w 2006 roku, dwukrotnie posłużył politycznie zaangażowanym akcjom sztuki współczesnej. Przez pięć tygodni, od października do listopada, mieścił w sobie ogromną wystawę aktualnej chińskiej sztuki zorganizowaną przez londyńską Serpentine Gallery we współpracy z Astrup Fearnley Muzeum Sztuki Współczesnej z Oslo. China Power Station I była okazją do zapoznania się z krytycznymi wypowiedziami chińskich artystów, a także dla wielu z przybyłych pretekstem do pierwszej i ostatniej wizyty w starej elektrowni na Battersea. 

Elektrownia stała się także tłem-ekranem w ramach Kampanii Przeciwko Zmianie Klimatu (Campaign Against Climate Change). Na jej fasadzie odbyła się projekcja przygotowana przez artystę Martina Firrela. Napis oznajmiał: „How ironic to live in fear of terrorism and die because of climate change“ (Jakie to ironiczne żyć w strachu przed terroryzmem i umrzeć z powodu zmiany klimatu). Monumentalny symbol produkcji energii jawi się teraz jako obiekt kruchy i bezbronny oraz metafora zagrożenia i niepewnej przyszłości.

Architektura jest niebezpiecznym połączeniem mocy i impotencji [9].

Współczesna kultura popularna i sztuka jest wciąż obszarem zaznaczania i zdobywania wpływów. Architektura również jest polem ich manifestacji. To prawie jak w grze super monopol.

Milenijny czas transformacji Bankside Power Station i tworzenia z/w niej nowej galerii nie był już jednak epoką, w której jeden potentat finansuje cały projekt od kolekcji po budynek. Tate Modern jako projekt włączony w celebrację przełomu tysiącleci była w większości finansowana przez fundusze z brytyjskiej National Lottery. Jednak jeden z najbardziej charakterystycznych elementów budynku został zrealizowany przy wsparciu rządu szwajcarskiego i nazwany po tym Swiss Light. W efekcie komin Bankside Power Station, od kiedy stała się Tate Modern, wieńczy dach skonstruowany na wzór lightboxu, odznaczający się po zmroku fioletowym światłem. Ten sam fiolet współtworzy identyfikację produktu Tate i od momentu otwarcia jej nowego oddziału przewijał się wszędzie, od logo galerii na ulotkach i stronie internetowej (aktualnie przypisany do Tate Liverpool), poprzez uniformy pracowników Café 2 aż po owe Swiss Light na szczycie komina budynku [10]. Wiosną 2007 roku część przejrzystych paneli pokrywających Swiss Light po południowej stronie komina została zerwana przez wyjątkowo silny wiatr. Stało się to zanim w październiku na wskutek wielkotygodniowej pracy brygady robotników realizujących project Doris Salcedo w betonowej podłodze Turbine Hall pojawiło przecinające ją pęknięcie. Można stworzyć link pomiędzy tymi dwoma zdarzeniami, a nawet dodać do nich fakt nieudanego konstrukcyjnie Millenium Brigde, prowadzącego do Tate Modern z północnego brzegu Tamizy (most chwiał się po otwarciu w 2000 roku i wymagał poprawek). Jednak słynne pęknięcie rozpoznawalne obiegowo w Londynie jako Crack, nie dotyczy bynajmniej w intencji artystki pojedynku natura-kultura. Nie ma na celu pokazywać ludzkiej nieodporności wobec sił fizyki.

Młoda kobieta weszła w pęknięcie obiema stopami. Wydostała się dopiero przy pomocy swoich przyjaciół. Krótko po tym starsza kobieta wdepnęła w szczelinę, zgięła się w pół i upadła na podłogę. Powiedziała nam, że „myślała, że pęknięcie jest namalowane na podłodze“ [11].
Oh, naprawdę? To były pewnie amerykańskie turystki!

Praca zatytułowana Shibboleth ma przypominać o międzykulturowych konfliktach, kolonializmie, rasizmie i imperializmie. Przez nagłe pęknięcie wydobywają się wszystkie zatajone, przemilczane, mroczne elementy historii. Jego pojawienie się właśnie w elektrowni na Bankside jest dość wymowne, jako że uruchomienie jej towarzyszyło pierwszym falom masowej robotniczej emigracji do Wielkiej Brytanii. Powstawanie przy asyście państwa opiekuńczego wielokulturowego powojennego społeczeństwa brytyjskiego nie było wolne od postkolonialnych konfliktów. Pęknięcie łamie optymizm oraz uporczywość konstruowania i tworzenia. Podważa nieograniczoną odporność i bezbłędność. Sugeruje przyznawanie się do błędów na bieżąco. Obco brzmiące słowo okazuje się być miernikiem, wskaźnikiem odmiennego pochodzenia, narzędziem oddzielania jednych ludzi od drugich.

Shibboleth według Oxfordzkiego Słownika Języka Angielskiego jest to „słowo używane do wykrywania ludzi z innego regionu lub kraju poprzez ich wymowę; słowo lub dźwięk bardzo trudne do poprawnego wymówienia przez obcokrajowców“ [12].

Tytułując w ten sposób swoją pracę Salcedo próbuje dowieść odwieczności nieporozumień i wykluczeń.

Wtedy powiedział do niego człowiek z Gilead, „Powiedz teraz ‹Shibboleth›“. I powiedział „Shibboleth“. Nie mógł poprawnie wymówić tego słowa. Więc zabrał go i zabił go podczas przejścia przez Jordan. I wtedy powalił 42 tysiące Efraimitów [13].

Pytanie skąd jesteś jest często pierwszym, które zadaje się osobie rozpoznanej jako obcokrajowiec. Pochodząca z Kolumbii Salcedo reprezentuje biedniejszą, południową hemisferę. Osiągnąwszy rozpoznawalność na arenie międzynarodowej sztuki zdołała uzyskać od północnego giganta Unilever 300 tysięcy funtów szterlingów na realizację symulacji jej dosłownej dekonstrukcji o metaforycznie szerszym znaczeniu.

Z Tate Modern do Tate Britain najłatwiej i najprzyjemniej jest się dostać łodzią, czyli na pokładzie Tate Boat. Po drodze mijamy siedzibę Unilever, London Eye, Houses of Parliament…

W holu głównym Tate Britain do 6 stycznia 2008 była prezentowana praca Simona Starlinga Shedboatshed (mobile architecture no.2) (2005). Konstrukcja przypomina wiejską szopę (jeżeli nie opuszczaliśmy metropolii przez dłuższy czas może nam ona tylko coś przypominać, jednak coś na tyle odległego, że jednocześnie wydaje się znajoma i wyobcowana). Nie wpisuje się w klasycystyczną architekturę galerii. Jaką drogą tu się dostała?

W przeszłości podczas prezentacji pracy w Szwajcarii, artysta rozmontował prymitywny budynek i przetworzył go w łódź. Załadowana pozostałym materialem łódź została następnie spławiona w dół rzeki Ren do muzeum w Bazylei i tam przywrócona do swej poprzedniej postaci.

Ach, więc to jest część retrospektywy „Turner Prize“? Myślałem, że zalicza się to do tej wystawy artystów-imigrantów. Mogłoby, nie?

Do niedawna można było również oglądać instalację Marka Wallingera zatytuowaną State Britain. Powstała ona po uchwaleniu przez brytyjski parlament ograniczenia wolności publicznych zgromadzeń i protestów (Serious Organised Crime and Police Act). Wprowadzony 23 maja 2006 roku akt zdelegalizował wszelkie spontaniczne akcje protestacyjne w promieniu kilometra od Parliament Square. Kontakt z pracą, za którą m.in. artysta otrzymał nominację, a następnie główną nagrodę w ostatniej edycji Turner Prize był dla mieszkańców Londynu niczym déjà vu. Wszystkie jej elementy można było wcześniej zobaczyć na trawniku przed parlamentem. Instalacja jest bowiem dokładną kopią transparentów i obiektów, które zgromadził na Parliament Square protestujący tam (przeciwko sankcjom gospodarczym a następnie wojnie w Iraku i wojnie z terroryzmem), nieustannie od 2001 roku Brian Haw. Replika wyeksmitowanego sprzed parlamentu pokojowego obozu Hawa przebiega dokładnie wzdłuż wytyczonej przez Wallingera we wnętrzu Tate Britain linii określającej granicę obszaru, na którym protest jest dozwolony.

W dobie wzrastającej popularności produktów organicznych oraz poparcia Fair Trade kolejne wrażliwe na zjawiska politycznej i militarnej przemocy oraz społecznej i ekonomicznej nierówności wystawy następują równolegle i jedna po drugiej. Eksponowanie pęknięcia jest trochę jak jego maskowanie. Jak wiele osób zdaję sobie sprawę z faktu jego nieautentyczności oraz prawdziwego znaczenia? System przyznaje się do błędów. Pozwala sobie na nie oraz pozwala je sobie wytykać. Zapewnia o swoich dobroczynnych intencjach. Strona internetowa Tate informuje, że założyciel galerii Henry Tate nie korzystał z pracy niewolników przy budowaniu swojego cukrowego imperium. Nie wiemy, gdzie dokładnie przebiegają odgórnie wytyczone granice i zapominamy o podziale na grupy oraz o byciu przedmiotem badań i obserwacji.

Zrozumienie ludzkich zachowań jest szalenie istotne dla firmy, która robi wszystko, aby zaspokoić codzienne potrzeby konsumentów i dostarczyć im produkty, które sprawiają, że ludzie czują się dobrze, wyglądają dobrze i czerpią z życia ile się da [14].

Jesteśmy chronieni od cierpienia, przepraszani za wszelkie nieprzyjemności i utrudnienia.

Praca zawiera obrazy przedstawiające ludzkie cierpienie, które mogą być dla niektórych ze zwiedzających nieprzyjemne w odbiorze [15].

Patrz pod nogi/zachowaj ostrożność w Turbine Hall [16].

Oddalamy od siebie katastrofę prezentując i oglądając jej wizje.

(…) wystarczy to dla kogoś, kto robi coś dla czystej przyjemności zrobienia tego i dla własnej przyjemności stania się przyjemnością innych [17].

Artyści wprowadzają komunikaty zakłócające wyidealizowany odbiór otoczenia. Dostarczają pewną dawkę nieprzyjemności z nieoczekiwanych źródeł, takich jak np. krajobraz miejski. Wielokanałowa panorama Londynu, którą oglądamy: a) przekraczając jeden z mostów na Tamizie, b) oglądając jeden z filmów, w którym ktoś przekracza jeden z mostów na Tamizie; stała się kliszą, obrazem miasta. Widzimy przestrzenne, dostatnie miasto z elementami zabudowy historycznej, modernistycznej i postmodernistycznej. Mnóstwo świateł, wielokulturowy tłum i atmosfera niekończącej się nocy sylwestrowej. Na tym tle, na południowym brzegu Tamizy, gdzie znajduje się oficjalne kulturalne centrum Londynu, Antony Gormley zaprezentował instalację Event Horizon tworzoną przez 31 odlewów ludzkich figur naturalnej wielkości, rozstawionych na okolicznych dachach i w przejściach.

Przejeżdżając na południe Alex zadzwonil do mnie w środku nocy:
„Jakiś wariat stoi na barierce Waterloo Bridge!“


Poprzez interwencje sztuki spotykamy się ze świadomością nieprzyjemności towarzyszących codziennemu życiu i ryzyku ich przetworzenia się w większe wydarzenie, w zaskakującą i jednocześnie oczekiwaną katastrofę. Mogą to być także małe personalne katastrofy przemilczane w kilkumilionowym tłumie. Czy orientujemy i odnajdujemy się w przestrzeni miejskiej? Na ile jesteśmy świadomi naszego położenia wobec reszty? Kultura wizualna bawi się tą perspektywą, używa jej, przetwarza fakty, śledzi zbliżający się cień zagrożenia, gra z nim i modyfikuje jego kształt.

Nie wierzę w neutralność przestrzeni. Historia wojen, a może i cała historia, to niekończące próby podbijania przestrzeni [18].

Za pomocą środków masowego przekazu oraz sztuki wyobrażamy sobie swoją odporność i zdolność do samodzielnej organizacji przestrzeni życiowej. Planujemy dalsze podbijanie nowych przestrzeni oraz dostosowywanie i modernizowanie tych już zajętych. Jest to szeroki zakres działań oraz charakterystycznych dla współczesności pomysłów, które spotykają się w pewnych punktach.

Program telewizyjny wyprodukowany przez brytyjski Channel 4 zatytułowany Dumped, to reality show, którego uczestnicy zostali porzuceni na wysypisku śmieci. Poprzedzająca Shibboleth wystawa w Turbine Hall w Tate Modern zatytułowana Global Cities prezentowała kilka największych metropolii świata, analizując fenomen ich rozrostu, oddziaływania na środowisko, wspólnych problemów, wzrostów i spadków ekonomiczno-społecznych, zaniku kultur wiejskich, różnorodności zjawisk urbanistycznych itd. Podróżująca wystawa Open House (do zobaczenia w CSW Zamek Ujazdowski w Warszawie), prezentuje pomysły architektów z XX i XXI wieku na odnowienie sposobu życia w mieście. Są to głównie koncepcje przeorganizowania zdolności indywidualnych i społecznych człowieka do adaptacji do nowych, zmieniających się warunków życia. W 2005 roku Rirkrit Tiravanija zaprezentował w Serpentine Gallery instalacje, które stanowiły w pełni funkcjonujące wnętrza mieszkalne otwarte do ich wspólnego użytkowania przez odwiedzających galerię.

Panicznie, nieco ryzykownie i apodyktycznie, ale przede wszystkim optymistycznie wygląda wróżba-wizja globalnych miast prezentowana przez architektów. Artyści ingerujący w przestrzeń miejską skłaniają się ku przepowiadaniu i przypominaniu niestabilności, katastrof i zagrożeń. Wolni od poprawności politycznej negują niepoprawny optymizm oraz krytykują oszustwo cieplarnianych warunków. Ciągłe ostrzeganie i otaczanie przestrogami może stępić zmysły i upośledzić samodzielność działania po przeniesieniu w inne warunki. „Straszenie“ i zwodzenie sztuką może mieć kilka zalet. Podważa stabilność, sugeruje szukanie rozwiązań, pobudza do działania oraz uwrażliwia.

Tytuł pracy Richard’a Serra Fulcrum (1987) można przetłumaczyć jako „punkt podparcia“. Mierząca prawie 17 metrów minimalistyczna rzeźba site specific znajduje się w centrum Broadgate complex w City, londyńskiej dzielnicy biznesowej. Skonstruowana jest z pięciu płyt odlanych z rodzaju stali, która pod wpływem warunków atmosferycznych pokrywa się patyną przypominającą rdzę. Wielotonowe płyty tworzą wolnostojącą rzeźbę spotykając wzajemny punkt oparcia na szczycie konstrukcji. Idealna zależność i współegzystencja pozbawiona jest naiwnej wodoodporności, a jej surowość i skala budują dystans i mogą napawać pewnym lękiem (Epilog).


1. Eva Meyer, Urlike Ottinger’s Chronicle of Time w: "Afterall" 16, Autumn/Winter 2007
2. Italo Calvino, Invisible cities, Vintage, London 1997
3. Wszelkie powody i motywacje do emigracji można nazwać politycznym, społecznym bądź ekonomicznym wykluczeniem. Zaliczają się do nich zarówno sprzeczności ideowe z wiodącymi politycznymi przekonaniami w kraju pochodzenia jak i niski status materialny bez szans na jego poprawienie.
4. Źródło: BBC News, Wednesday, December, 5
5. Once again one feels a belief in the propagandistic nature of architecture. Rem Koolhaas
6. Budynek uruchomionej w 1933 roku Battersea Power Station mógłby zmieścić w swoim wnętrzu St. Paul’s, czyli londyńką katedrę św. Pawła. Jest on obecnie najpopularniejszym poddawanym rewitalizacji obiektem w Londynie. Starszy od byłej Bankside Power Station (ta była budowana w dwóch fazach pomiędzy 1947 a 1963 rokiem) jest chroniony przed wyburzeniem nadanym mu drugim stopniem przynależności do dziedzictwa historycznego i architektonicznego. Elektrownia została ostatecznie zamknięta w 1983 roku (Obecna Tate Modern – Elektrownia na Bankside w 1981). Obydwa obiekty powstały według projektów Sir Gilesa Gilberta Scotta. Zlokalizowany w Battersea w zachodnim Londynie budynek znany z okładki płyty zespołu Pink Floyd jest przedmiotem przetargów między zmieniającymi się inwestorami 
7. Henry Tate był potentatem przemysłu cukrowniczego. Wynalazca cukru w kostkach okazał się być także koneserem sztuki i upublicznił swoje zbiory w1897 roku otwierając Tate Gallery (obecnie Tate Britain) na Millbank w Londynie.
8. Fragment wypowiedzi lokalnego mieszkańca Battersea w: Battersea Power Station explosion; thelondonpaper, Friday, October 12, 2007
9. Architecture is a dangerous mixture of power and impotence. Rem Koolhaas
10. "Swiss Light jest podkreśleniem komina Tate Modern. Ma stanowić symbol jej narodzin oraz reinkarnacji całej Bankside. Projekt komina jest wynikiem współpracy artysty Michaela Craig-Martin’a z Herzog & de Meuron (biuro architektoniczne odpowiedzialne za projekt przetworzenia Bankside Power Station w Tate Modern). Rezultatem jest lekki, świetlisty dach, wytworzony z przejrzystych paneli, przypominający światło ostrzegawcze lub latarnię morską". Źródło: http://www.tate.org.uk/modern/building/swisslight/
11. Art lovers fall into 500ft crack in gallery w: Metro, Wednesday, October 10, 2007
12. Martin Herbert; tekst w ulotce towarzyszącej prezentacji pracy Shibboleth Doris Salcedo w Tate Modern
13. Stary Testament, Księga Sędziów 12:5-6
14. Patrick Cescau, Group Chief Executive, Unilever plc; ulotka towarzysząca prezentacji pracy Shibboleth Doris Salcedo w Tate Modern
15. Informacja umieszczona przy pracy State Britain Marka Wallingera (This display contains images of human suffering which some visitors may find distressing).
16. Ostrzeżenie umieszczone przy wejściu do Tate Modern oraz na ulotkach informacyjnych w związku z prezentacją Shibboleth Doris Salcedo (Watch your steps in the Turbine Hall).
17. Italo Calvino; Invisible cities, Vintage, London 1997
18. I don’t believe that space can be neutral. The history of wars, and perhaps even history in general, is but an endless struggle to conquer the space. Doris Salcedo

                                                                                                             

autor(ka): Zby Tomasz Kotkiewicz

archiwum

Przeglądaj wszystkie wydania teksty.bunkier.art.pl

zobacz archiwum }

w ostatnim numerze